1% podatku dla mojej córeczki!

Witam, chciałem zaapelować i poprosić wszystkich, którzy jeszcze nie rozliczyli się
z podatku, aby ten 1% procent przekazali na rzecz mojej kochanej córeczki Hani chorej na cukrzycę. Poniżej znajdziecie link do informacji o mojej córeczce na stronie Fundacji Dzieciom, plik pdf ze szczegółami jak dokonać przekazania podatku i zdjęcie Haneczki.

Hanna Jakóbowska – Fundacja Dzieciom

Apel o pomoc – Hania Jakóbowska

Oto moja mała kochana „pszczółka” Hania :)

Hania

Walka z Varroa destructor

Witam, dzisiaj wpis o tym jak walczyłem ze szkodnikiem Varroa destructor. Niestetyz powodu dużej awarii komputera utraciłem całą zawartość dysku twardego, w tym zdjęcia, które robiłem w pasiece :( . Po długiej walce część danych została odzyskana, w tym tylko dwa zdjęcia, które zrobiłem walcząc z Varroa destructor.

Każdy, kto zaczyna interesować się pszczelarstwem i zbiera informacje na ten temat, czy to przeglądając internet, czy też z literatury, po krótkim czasie dostrzega, jak dużo treści powstaje na temat walki (bo jest to walka o życie rodzin pszczelich) pszczelarzy
z pajęczakiem, którego nazwa to Varroa destructor.

Varroa destructor – to pochodzący z Azji pajęczak, który jest pasożytem pszczoły miodnej, samice varroa destructor żywią się hemolimfą pszczół. Jest szkodnikiem rodzin pszczelich, może nawet spowodować zniszczenie całej rodziny pszczelej. Varroa destructor jest głównym czynnikiem zachorowań rodzin pszczelich na chorobę zwaną warroza. Pajęczak ten dodatkowo przenosi wiele wirusów powodujących inne choroby
u pszczół.

Warroza – jest najbardziej rozpowszechnioną chorobą zakaźną czerwiu i owadów dorosłych. Choroba ta powstaje na skutek odżywiania się roztoczy Varroa destructor hemolimfą pszczół. Powoduje to liczne zaburzenia w pracy organizmu pszczoły, przez to pszczoła porażona warrozą żyje krócej (nawet o połowę), jest słabsza i mniejsza od zdrowej pszczoły. Pszczoła, na której w stadium larwy żerowały Varroa destructor często po wygryzieniu z komórki jest zdeformowana i ma niedorozwój skrzydeł. Większa ilość pajęczaka żerująca na larwie (powyżej 6 sztuk na larwę) powoduje jej śmierć.

Jest kilka sposobów jakie pszczelarze stosują, aby jak najbardziej ograniczyć ilość tych pasożytów w rodzinach pszczelich (całkowite wyeliminowanie jest już chyba niemożliwe). W Polsce najpopularniejsze to odymianie pszczół i gniazda pszczelego za pomocą tabletek apiwarolu (substancją czynną działającą na varroa destructor jest amitraza),
a także odparowywanie w gnieździe kwasów: mrówkowego bądź szczawiowego. Pewne efekty przynosi też stosowanie tak zwanej ramki pracy i wycinanie z niej czerwiu trutowego, o tym sposobie napiszę więcej w przyszłym sezonie, ponieważ mam zamiar go zastosować.

Ja po przeczytaniu wielu informacji na temat walki z tym pasożytem, zdecydowałem się na użycie kwasu mrówkowego + od przyszłego sezonu będę stosował ramkę pracy.

Zdecydowałem się na kwas mrówkowy ponieważ jest to substancja organiczna,
w ilościach śladowych występuje nawet w miodzie, szybko się ulatnia i nie pozostawia śladów w ulu. Jest to substancja skuteczna w walce z varroa destructor, poraża nawet pasożyty znajdujące się razem z larwą w zasklepionej komórce plastra. Varroa destructor prawdopodobnie nie może uodpornić się na działanie kwasu (w przeciwieństwie do najbardziej popularnej amitrazy, takie informacje znalazłem w internecie), nie jest szkodliwa dla pszczół w takim sensie, że obecność kwasu mrówkowego nie wpływa na zdrowie pszczół, ale niestety może mieć wpływ na ich zachowanie. Kwas mrówkowy dodatkowo jest dość tani. Oczywiście zastosowanie kwasu ma również swoje minusy, jest to substancja żrąca, więc w czasie jego stosowania trzeba zachować SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ i może, jak już pisałem, wpływać na zachowanie pszczół.

Kwas mrówkowy o stężeniu 85% kupiłem za 24 zł w sklepie pszczelarskim. Kwas podałem do uli trzy razy, kwas był podawany we wrześniu co mniej więcej tydzień. Pierwsze dawka kwasu była niewielka i wynosiła 1 ml na ramkę, chciałem zobaczyć, jak zareagują pszczoły na kwas więc na początek postanowiłem być ostrożny. Kwas podawałem na otwartej dennicy. Pszczoły zachowywały się spokojnie, więc dwie kolejne dawki były po 2 ml na ramkę. Kwas podawałem na zwykłą ściereczkę kupioną  w Lidlu, ściereczkę położyłem na kartonie na górze ramek, na czas podawania kwasu mrówkowego wyjąłem z uli powałki. Ze względu na żrące właściwości kwasu, wszystko starałem się robić ostrożnie i szybko, na ręce założyłem oczywiście rękawiczki gumowe, dodatkowo miałem maskę na twarzy
i gogle na oczach, wszystko po to, aby uniknąć oparzeń kwasem i jego oparami. Podając kwas mrówkowy nie zauważyłem żadnych niepokojących zachowań u pszczół. Oczywiście żeby ocenić czy kwas działa i czy jest osyp pasożyta na dennice położyłem biały papier, po zabiegach na papierze było widać, że działa. Poniżej zdjęcia, które pozostały z walki z Varroa destructor.

 

Kwas mrówkowy + maska i gogle.

Kwas mrówkowy

Ściereczka, na którą wylałem kwas.

2014-09-29 11.16.13

Podanie kwasu mrówkowego, po karmieniu rodzin na zimę, było ostatnim zadaniem jakie wykonałem przy moich pszczelich rodzinach.

Następny wpis będzie o oblocie pszczół, który udało mi się zobaczyć, a nawet nagrać 14 lutego :)

Karmienie pszczół na zimę w pasiece pszczela manufaktura

Lipiec i sierpień był czasem podkarmiania pszczół. Wrzesień to miesiąc, w którym najczęściej (oczywiście można zacząć karmienie już w sierpniu) karmi się pszczoły dużymi dawkami syropu tak, aby uzupełnić zapasy pokarmu na zimę.

W warunkach naturalnych dzikie rodziny pszczele w czasie zimy wykorzystują miód, który zebrały wiosną i latem, w pasiekach miód ten jest zabierany pszczołom, a ten niedobór trzeba uzupełnić syropem cukrowym.

Ja w tym roku nie zabierałem pszczołom miodu, nawet jeśli chciałbym to zrobić, to było go bardzo niewiele. Odkłady kupiłem w momencie, w którym pożytki w mojej okolicy zaczęły się kończyć (na wiosnę kwitną drzewa owocowe i mniszek, później akacja, której jest naprawdę sporo), w sumie pszczoły skorzystały jeszcze z kwitnących lip. Później kwitnące rośliny (chabry, nawłoć czy wrzos) nie występują zbyt obficie w okolicy pasieki, więc rodziny były podkarmiane.

Rodziny pszczele karmiłem dużymi dawkami gęstego syropu, po około 4,5 litra syropu zrobionego w proporcjach 1,5 kg cukru na 1 litr wody. Każda rodzina dostała po 4 takie dawki. Zacząłem karmić w 2 tygodniu września, a ostatnia dawka została podana
w ostatnim tygodniu września.

Aby było łatwiej podać takie ilość syropu do karmienia, użyłem 4,5 litrowe miski kupione
w markecie. Z uli, na czas karmienia, zabrałem powałki, a wypełnione słomą i syropem miski kładłem na górze ramek. Sposób taki sprzyja szybkiemu pobraniu pokarmu przez pszczoły i jest dla nich w 100% bezpieczny, dzięki słomie pszczoły nie topią się w syropie. Oczywiście pszczoły karmi się po południu lub wieczorem tak, aby nie wywołać rabunku!

Miska z syropem i słomą, miskę położyłem bezpośrednio na ramkach.

Karmienie pszczół

Pszczoły syrop pobierały bardzo szybko, po podaniu syropu pierwszy raz byłem w pasiece
2 dni później i miski były puste. Niektórzy pszczelarze mają obawy przed podaniem syropu
w taki sposób, boją się że pszczoły potopią się w syropie, ja nie zauważyłem niczego takiego, żadnej moje pszczole nic się nie stało podczas pobierania syropu :)

Karmienie pszczół na zimę

Leśne wrzosowiska

Jak już parokrotnie wspominałem, około 300 metrów o pasieki zaczyna się las (całkiem spory las), a w lesie oprócz grzybów, jagód i poziomek (o czy mogliście się przekonać
w poprzednich wpisach) jest też sporo wrzosu. Oczywiście nie jest to ilość pozwalająca mi myśleć o tym, że będę mógł kiedyś pozyskać większą ilość miodu wrzosowego, ale może kiedyś się uda chociaż parę słoików :)

Wrzos jest rośliną miododajną i jest ostatnim ważnym pożytkiem w roku. Wrzos zakwita najczęściej koło połowy sierpnia i kwitnie średnio 28 dni. Charakterystyczne jest to, że miód wrzosowy ma galaretowatą konsystencje, jest trudny do odwirowania i szybko krystalizuje.

Miód wrzosowy jest w Polsce bardzo ceniony, ze względu na to, że w naszym kraju nie ma zbyt wielu rozległych wrzosowisk. Miód ten jest produkowany w niedużych ilościach, co przekłada się na jego wysoką cenę.

Miód wrzosowy ma barwę od pomarańczowej do brunatnej (skrystalizowany), jest gęsty
i galaretowaty. Miód ten jest bardzo aromatyczny, intensywnie pachnie wrzosami. Ma niepowtarzalny jak na miody smak, bywa gorzkawy, a nawet ostry. Oczywiście, jak każdy inny pszczeli produkt, ma działanie lecznicze. Dzięki temu, że ma działanie moczopędne
i bakteriobójcze, pomaga na choroby nerek i dróg moczowych. Jest polecany również na stany zapalne gruczołu krokowego, błon śluzowych jamy ustnej i gardła, migdałków, żołądka i jelit. Zwiększa odporność na przeziębienia, a dodatkowo jest zalecany jako profilaktyka chorób prostaty u mężczyzn.

Pozyskiwanie dużych ilości miodu wrzosowego wymaga szczególnego przygotowania rodzin pszczelich i dużego terenu występowania tej rośliny (musi to być wielohektarowe wrzosowisko – a takich w Polsce jest niewiele).

Kwitnący wrzos

Wrzosowisko

Pora była popołudniowa, ale jeszcze gdzieniegdzie widać było parę pszczół i trzmieli latających z kwiatka na kwiatek. Te leśne wrzosowiska są dosyć spore, największe ma na moje oko około hektara powierzchni.

Piękne wrzosowisko

Wrzosy

Mam nadzieję, że moje pszczoły skorzystały z nektaru tych pięknych kwiatów :)

Kwiaty wrzosu

Pozdrawiam :)

Podkarmianie rodzin

Tak jak wspominałem wcześniej w lipcu i sierpniu podkarmiałem rodziny, używałem do tego rzadkiego syropu, podawałem go w małych dawkach (do 2 litrów syropu na tydzień). Robiłem to dosyć regularnie tak, aby raz w tygodniu pszczoły dostały syrop.

Syrop to najzwyczajniej w świecie woda z cukrem, chyba najważniejszą sprawą
w przygotowaniu syropu jest to, że nie wolno używać do tego gorącej wody (oczywiście tak by było łatwiej), z cukru pod wpływem wysokiej temperatury wydziela się bowiem hydroksymetylofurfural w skrócie hmf, który jest szkodliwy dla pszczół.

Pszczoły podkarmia się w lipcu i w sierpniu po to, aby pobudzić matkę do składania czerwiu. Dzięki temu, że dostarczamy pszczołom syrop, mają one złudzenie pożytku
i matka chętnie czerwi. Im więcej pszczół wygryzie się w sierpniu i we wrześniu, tym silniejsze rodziny będą w zimę, co oczywiście przekłada się na to, jak silne będą wiosną :)

Raz na 2 tygodnie zaglądałem do uli żeby zrobić przegląd, matki w ulach były, czerwiły, pszczoły miały zapas pokarmu, nosiły cały czas pyłek, więc postanowiłem, że częstsze zaglądanie i przeszkadzanie pszczołom nie ma sensu.

Poniżej kilka zdjęć z sierpnia. Słoneczko świeciło, pora popołudniowa, zrobiłem przegląd
i podałem kolejną porcję syropu.

To moja najsilniejsza rodzina (a zarazem najbardziej agresywna :) ), pszczoły w całym korpusie + półnadstawka.

Korpus ula

Ramka, którą ja dodałem do ula, kiedy przywiozłem pszczoły na pasieczysko. Na górze ramki widać już zasklepiony (komórki pokryte woskiem) zapas pokarmu. Jest to pierwsza ramka w ulu, licząc od strony wlotka, na ramce nie widać komórek z larwami, ponieważ matka czerwiła w środku gniazda na ramkach z ciemniejszym woskiem (wosk im starszy tym ciemniejszy i lepiej trzyma ciepło).

Ramka z pszczołami

Po przeglądzie rodzin przyszedł czas na podkarmienie. Pszczoły karmię za pomocą podkarmiaczki o pojemności 1,8 l, można je kupić w sklepie pszczelarskim, koszt jednej sztuki to 8,5 zł. Można karmić też za pomocą słoików, wystarczy w zakrętce zrobić parę dziurek gwoździem i też będzie dobrze :) . Jak widać na zdjęciu poniżej, ta podkarmiaczka była już w użyciu, pszczoły obkleiły ją propolisem.

Propolis – lub inaczej kit pszczeli, jest to lepka substancja żywiczna powstająca z żywic roślinnych zebranych przez pszczoły. Służy pszczołom głównie jako materiał uszczelniający
i dezynfekujący, wykazuje silne działanie bakteriobójcze. U ludzi propolis przyśpiesza procesy gojenia i regeneracji tkanek. Ponadto może być używany przy przeziębieniu, paradontozie i chorobach układu pokarmowego.

Podkarmiaczka

Podkarmiaczkę kładę na plastikowym pajączku, który jest w powałce, syrop skapuje bezpośrednio do gniazda. Dzięki takiemu rozwiązaniu podanie kolejnej porcji syropu jest szybkie i proste: podnoszę daszek, kładę podkarmiaczkę na pajączku i zamykam, nie niepokoję zbytnio pszczół, nie ingeruję w gniazdo.

Podkarmiaczka na ulu

Podkarmiaczka na powałce

Pszczela manufaktura w sierpniowym słońcu :)

Pszczela manufaktura

Po ogarnięciu pszczół tradycyjnie wybrałem się na spacer do położonego nieopodal lasu. Było warto :)

Grzyby