Archiwa tagu: Odkłady

Pierwszy przegląd i pierwszy (DUŻY) problem.

Po paru dniach od przywiezienia odkładów przyszedł czas na pierwszy przegląd moich pszczelich rodzin. Przegląd robi się głównie po to, by sprawdzić, czy w rodzinach są matki i składają jaja. Do uli zaglądałem około godziny 11:00, o tej porze dużo pszczół znajduje się poza ulem, zbierają nektar i pyłek, więc łatwiej wśród pszczół, które zostały dojrzeć matkę.

Przegląd zacząłem od obserwacji pszczół przed wylotkami, było widać, że pszczoły noszą pyłek, miały takie charakterystyczne kolorowe kuleczki przyczepione do tylnych odnóży. Dwie pierwsze rodziny, do których zajrzałem radziły sobie dobrze, bez trudu odnalazłem matki (matki były znaczone) . Jedna z rodzin zaczęła już odbudowywać węzę na ramkach, na plastrach było widać nakrop czyli nektar przyniesiony przez pszczoły robotnice do ula, w komórkach plastrów było widać też jaja – czyli matki czerwią.

Gdy zajrzałem do kolejnej rodziny zamurowało mnie, na 2 lub 3 plastrze, który podniosłem były tzw. mateczniki ratunkowe, na kolejnym plastrze pszczoły też już zaczynały budować mateczniki. Powód mógł być tylko jeden – matki nie było w rodzinie i pszczoły zaczęły szykować się do samodzielnego wychowania sobie matki.

3 mateczniki na plastrze

Mateczniki

Mateczniki – jest to komórka na plastrze służąca do wychowania nowej matki. Jest charakterystyczna, ponieważ jest znacznie większa od innych komórek. W zależności od tego, w jakich okolicznościach powstaje matecznik, mówi się o:
mateczniku rojowym: pojawiają się w momencie, kiedy rodzina wchodzi w nastrój rojowy, czyli ma zamiar podzielić się. Mateczniki rojowe są robione przez pszczoły mimo obecności matki w rodzinie
mateczniku cichej wymiany: pszczoły budują takie mateczniki w celu wymiany matki na nową, przyczyną może być wiek dotychczasowej matki lub uszkodzenie jej ciała
mateczniku ratunkowym: jest budowany w celu wychowania nowej matki ratunkowej,
w momencie kiedy rodzina traci dotychczasową matkę.

Nie będę zaprzeczał, że cała sytuacja trochę mnie zestresowała. Przejrzałem dokładnie
(2 razy) każdy plaster w tej rodzinie i niestety matki nie było. Co mogło być powodem jej nieobecności? Mogło się zdarzyć, że przy przekładaniu ramek z pszczołami z transportówki do ula przygniotłem matkę, mogło też być tak, że pszczoły zestresowane podróżą okłębiły matkę i ona się udusiła. Różnie mogło być, fakt jest jeden matki nie ma
i trzeba sobie z tym poradzić.

Mateczniki na plastrach

Mateczniki

Co robić w takich przypadkach? Zawsze można pozostawić mateczniki lub 1 matecznik,
z którego po paru dniach wygryzłaby się nowa matka, matka następnie zostałaby zapłodniona przez trutnie i zaczęłaby składać jaja – trwałoby to jednak 2-3 tygodnie. Przy kupowaniu odkładów dostałem zapewnienie od sprzedającego mi je pszczelarza, że jakby się coś działo niepokojącego, to śmiało mogę do niego dzwonić. I tak właśnie zrobiłem, Krzysiek obiecał mi, że da mi nową unasienioną matkę, czyli taką, która już czerwi. Jest to drugi sposób na poradzenie sobie z takim problemem – podać nową matkę. I takim sposobem czekała mnie kolejna wyprawa pod Staszów po nową matkę.

4 rodzina była w porządku, matka składała jaja, robotnice zabrały się za odbudowę węzy w ramkach i znosiły nektar i pyłek do ula :)

Pszczoły są już u mnie!

Witam, dzięki darczyńcom z PolakPotrafi.pl pszczoły są już u mnie na pasieczysku, jeszcze raz wszystkim DZIĘKUJĘ BARDZO!

Pszczoły, a właściwie odkłady pszczele (czyli małe, młode rodziny z młodymi matkami) kupiłem od fantastycznego człowieka. Krzysiek ma pasiekę pod Staszowem (województwo świętokrzyskie), a odkłady zamówiłem od niego przez dawną tablice.pl
i było warto.

Do pasieki Krzyśka mam z Radomia około 140 km, niestety w okolicach Radomia nie znalazłem nikogo, kto sprzedaje odkłady, więc musiałem wybrać się na wcale nie krótką wycieczkę. Po odkłady wyruszyłem po południu razem z żoną, aby na miejscu być koło 18. Taka pora nie jest przypadkowa, odkłady odbiera się późnym popołudniem lub wieczorem, aby wszystkie pszczoły, które wyleciały z uli zdążyły wrócić do nich z powrotem przed nocą.

Niestety sam odbiór odkładów nie został udokumentowany. Pszczoły były zdenerwowane pożądliły nas strasznie, ja dostałem 8 albo 9 razy. Odkłady, które zamówiłem miały być 5-ramkowe, okazało się że tylko jeden jest taki, 2 i 3 był na 6 ramkach, a kolejny na siedmiu (oczywiście nie narzekam, wręcz jestem bardzo zadowolony, że dostałem takie silne odkłady :) ), za te 4 odkłady zapłaciłem 720 zł. Pszczół było tak dużo, że ledwo mieściły się w skrzynkach do ich transportu. Zanim pszczoły przeszły do transportówek minęło sporo czasu i pracy, pszczoły zabraliśmy dopiero około godziny 24:00.

Po przywiezieniu odkładów na pasieczysko ustawiłem skrzynki w miejscu, gdzie miały stać ule i otworzyłem im wylotki tak, aby oblatały się w nowym terenie jeszcze
z transportówek. Krzysiek poradził mi, żeby pszczoły przełożyć do uli dopiero po południu po ich oblocie.

Po południu zabrałem się do przekładania odkładów do ich nowych domów. Ramki przekładałem w takiej samej kolejności w jakiej były w transportówkach. Do uli włożyłem od razu taką ilość ramek z węzą, aby był komplet (czyli 10 sztuk). Przed przywiezieniem odkładów maiłem kłopot z tym, ile ramek dać nowym rodzinom. Osoby, których się o to pytałem proponowali mi, abym albo dał 2 nowe ramki po jednej z każdej strony odkładu, albo właśnie od razu dał komplet ramek. Nowe rodziny nie były podkarmiane, zostałem zapewniony przez Krzyśka, że w odkładach jest dużo pszczoły lotnej i na pewno sobie poradzą same.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć + film nagrany po tym, jak przełożyłem odkłady do uli.

Ja z ramką pełną pszczół :)

Ja podczas przekładania odkładów

Transportówka z ramkami.

Transportówka

Ramki z pszczołami już w ulu.

Ramki już w ulu

Odkłady już w ulach, pszczoły latają zdenerwowane.

Ule

Przy pracy pomógł mi podkurzacz, czyli atrybut każdego pszczelarza :)

Podkurzacz

Na koniec krótki film, zapraszam do obejrzenia.

Mój ul (wielkopolski) – wersja 1.0

Witam, po ponad dwóch tygodniach ciężkiej pracy ule są gotowe. Budowa uli musiała przebiegać jak najszybciej, ponieważ czerwiec (oczywiście maj i lipiec też) to miesiąc,
w którym tworzy się w pasiekach odkłady na sprzedaż. Oczywiście musiałem się też spieszyć po to, aby odkłady, które kupię szybko „zadomowiły się” w moich ulach i zaczęły rozwijać się, bo do okresu, w którym rodziny pszczele trzeba będzie przygotować do zimy, nie jest wcale tak daleko.

Ule budowałem  razem z tatą, udało się nam wykonać 4 dennice, 4 pełne korpusy,
4 powałki i oczywiście 4 daszki.

Ul w wersji 1.0 w całej okazałości :)

Mój ul

Ule postanowiłem wykonywać samodzielnie ze względu na dość wysoką cenę tych sklepowych, za ul wielkopolski trzeba zapłacić od 230 do 400 złotych. Docelowo ul przeze mnie wykonany  (dennica + 2 korpusy + powałka + daszek) będzie kosztował około 120 zł. Oczywiście koszt budowy pierwszych 4 uli był wyższy, ale musiałem kupić kilka narzędzi,  otwornice, których koszt zawyży średnią, na szczęście były to zakupy jednorazowe
i narzędzia te będą służyć w przyszłości do budowy (mam nadzieję) kolejnych uli.

Ule, które wykonaliśmy są ulami typu wielkopolskiego, czyli ich wymiary pozwalają na to, aby w jednym korpusie zmieściło się 10 ramek wielkopolskich. Ule te są ulami wielokorpusowymi, czyli gniazdo składa się z kilku (2-3) takich samych korpusów (czasami stosuje się obniżone korpusy nadstawkowe) ustawionych jeden na drugim. Ule takie można bardzo łatwo powiększać dodając kolejną kondygnację.

W Polsce najbardziej popularnym typem ula wielokorpusowego jest właśnie ul wielkopolski. Wymiary korpusu wielkopolskiego to 27 cm wysokości, a wymiary wewnętrzne (szerokość korpusu) to 37,5 cm na 37,5 cm. Szerokość całkowita jest zmienna
i zależy od materiału, z jakiego budujemy ul. Wymiary ramki, która jest używana w takich korpusach to 26 cm wysokości i 36 cm szerokości, jest to tzw. ramka wielkopolska.

Moje ule wykonane są z drewna sosnowego o grubości 3 cm, ule nie są ocieplane. Dennica (czyli dno ula pełniące również rolę wylotka dla pszczół) jest osiatkowana, dno jest zrobione z siatki, której oczka są na tyle małe, aby pszczoły nie mogły przez nie przechodzić. Dennica z siatką zwana jest również dennicą higieniczną, ponieważ ułatwia utrzymanie pszczołom higieny w ulach, drobne zanieczyszczenia czy nawet pasożyt warroza przelatują przez siatkę, spadając na ziemię pod ulem. Innym ważnym powodem zastosowania przeze mnie takiej dennicy jest bardzo dobra wentylacja ula przez siatkę (również w zimę).Wilgoć jest jednym z najgorszych czynników negatywnie wpływających na rozwój pszczół, dodatkowo powoduje w rodzinie występowanie chorób.

Taka aluminiowa siatka o szerokości 416 mm (tak aby pasowała na wymiar do uli wielkopolskich) jest dostępna na allegro, kupuje się ją na metry bieżące.

Dennica posiada miejsce na zasuwkę, płyta OSB, która pełni u mnie w ulu rolę zasuwki, jest umieszczana pod siatką. Zasuwka ma na celu uszczelnienie ula w czasie wczesnowiosennego rozwoju rodziny pszczelej, okres ten zaczyna się od oblotu pszczół w pierwszym ciepłym dniu w roku (w dniu o temperaturze powyżej 10°C) i trwa do mniej więcej połowy maja, kiedy to temperatura zewnętrzna stabilizuje się (szczególnie w nocy)
i nie ma już takiego wpływu na ogrzewanie gniazda przez pszczoły.

Dennica ma wymiary: wysokość 8 cm, szerokość około 43,5 na 43,5 cm. Otwór wlotowy dla pszczół ma 2 cm wysokości i jest szeroki na 37,5 cm.

Dennica

Korpusy, które wybudowałem mają wewnątrz stałe wymiary uli wielkopolskich, czyli kwadrat 37,5 na 37,5 cm szerokości i 27 cm wysokości. Szerokość całkowita to około 43,5 na 43,5 cm. Piszę „około”, ponieważ deski, które zamówiłem nie zawsze miały dokładnie
3 cm szerokości.

Do budowy uli zamówiłem w tartaku deski o wymiarach: wysokość 27 cm, szerokość
90 cm i grubość 3 cm. Niestety nie wszystkie deski spełniały te założenia, zdarzały się takie, które nie miały 27 cm wysokość i deski, które odbiegały od 3 cm grubości (kilka może 10-12 sztuk na zamówionych około 60 desek). To doprowadziło mnie do wniosków, że po pierwsze następnym razem zamówię deski w innym tartaku, a po drugie wysokość zamawianych desek zmienię na 28 cm i sam będę docinał do 27 cm wysokości.

Ściany korpusów składają się z 4 pojedynczych desek skręconych ze sobą na śruby. Deski te mają wymiary: 2 deski 43,5 cm szerokości na 27 cm wysokości (grubość deski oczywiście około 3 cm) + 2 deski o wymiarach 37,5 cm szerokości na 27 cm wysokości, dodatkowo te dwie krótsze deski mają wycięcia na górnej krawędzi tzw. wręgi do zawieszenia ramek. Każdy korpus ma dokręcone drewniane rączki do łatwiejszego chwytania ich podczas przenoszenia. Korusy są dosyć ciężkie (wyraźna różnica np. w stosunku do korpusów styropianowych). Jak już wspominałem korpusy nie są ocieplane.

Wnętrza korpusów z założonymi ramkami.

Korusy z ramkami

Kolejnym elementem ula, który wykonaliśmy razem z tatą jest powałka. Powałka nie jest elementem wykorzystywanym przez wszystkich pszczelarzy w swoich pasiekach. Niektórzy pszczelarze wykorzystują do zabezpieczenia uli od góry np. folie lub wkładają małe beleczki pomiędzy ramki na ostatnim korpusie. Ja zdecydowałem się na powałkę ponieważ jest to element, który poprawia wentylację w ulu i ułatwia karmienie pszczół np. na zimę. Powałka ułatwia karmienie w ten sposób, że nie ingeruję bezpośrednio
w gniazdo pszczół, nie niepokoję ich, tylko podkarmiaczkę lub słoik kładę na specjalny pajączek w powałce, przez który syrop wpada do gniazda.

Moje powałki wykonane są z płyty OSB o grubości 8 mm, płyty takie można kupić
w marketach budowlanych, w których można je dociąć (za opłatą oczywiście) do wymiaru ułatwiającego ich transport (płyty OSB są dostępne w wymiarach około 1,2 metra na
3 metry). Ja poprosiłem, żeby pocięli mi je na takie deski o szerokości 43,5 cm (czyli pełna szerokość mojego korpusu razem z jego ścianami). Wymiary powałki to 43,5 cm na 43,5 cm, grubość na brzegach to 2,4 cm, powałki są na brzegach obite listewkami z OSB szerokimi na 3 cm. W powałkach zrobiłem otwornicą 4 otwory wentylacyjne
o średnicy 2 cm, które zabezpieczyłem siatką (tą samą co na dennicy), siatkę przytwierdziłem do płyty OSB takerem. Pośrodku powałki jest otwór wykonany otwornicą 89 mm na specjalny pajączek (do kupienia w sklepach pszczelarskich).

Powałka – pośrodku plastikowy pajączek.

Powałka

Zwieńczeniem ula jest daszek, ta część składa się u mnie z 2 elementów. Pierwszym jest mały korpusik wysoki na 12 cm, umożliwia on schowanie w środku ula nad powałką podkarmiaczki i przykrycie jej daszkiem właściwym. Korpus ten posiada 2 otwory wentylacyjne (zrobione otwornicą o średnicy 2 cm) zabezpieczone siatką. Korpusy te zostały zrobione z desek o niepoprawnych wymiarach lub takich, które popękały (drewno to materiał, przy którym i takie sytuacje mogą się zdarzyć) tak aby nic się nie zmarnowało.

Daszek właściwy to płyta OSB (8 mm grubości) o wymiarach około 52 cm na 52 cm. Płyta obita jest blachą ocynkowaną  (blachę można kupić u mnie w mieście w arkuszach 1,2 metra na 2 metry). Dodatkowo od spodu do płyty przewiercone są po 4 drewniane klocki tak, aby wchodziły do korpusu, ma to na celu zwiększenie wagi daszku i ma uniemożliwić strącenie daszku przez wiatr.

Mały korpusik, czyli część daszku ula.

Korpus - część daszku

Daszek właściwy od spodu.

Daszek od spodu

Elementy uli zostały oczyszczone papierem ściernym. Zewnętrzne części zostały pomalowane trzy razy impregnatem do drewna.

Podsumowując finansowo budowę uli to: 250 zł kosztowały mnie deski sosnowe (desek zostało jeszcze na kolejne 4 ule), około 70 zł kosztowała mnie siatka (3 metry bieżące na 6 dennic + koszty wysyłki), niecałe 200 zł na 2 arkusze blach (na 6 daszków), około 100 zł poszło na płyty OSB + docinanie ich w markecie, około 300 zł wydałem na narzędzia, które przydadzą się w przyszłości (najdroższe były otwornice), około 30 zł kosztowało 10 litrów impregnatu do drewna (została więcej niż połowa).

Ul na pasieczysku.

Mój ul na pasieczysku

Napisałem, że ul jest w wersji 1.0, ponieważ mam już pewne pomysły,  które chcę zastosować przy budowie kolejnych uli.

Ponieważ ostatnio wszystko dział się tak szybko, wpisy dodaję z pewnym opóźnieniem, zdradzę tylko, że w tej chwili w ulach są już pszczoły :) Ale o tym w następnych wpisach :)