Archiwa tagu: Ul wielkopolski

Półnadstawka

W pracy z pszczołami przyszedł czas na poszerzenie im gniazda. W dwóch ulach pszczoły odbudowały już wszystkie ramki z węzą, więc aby poszerzyć im przestrzeń życiową dodałem w nich półnadstawki (korpusy mniej więcej o połowę krótsze od korpusu gniazdowego) wypełnione ramkami z węzą. Zastanawiałem się nad tym, czy nie dodać im pełnych korpusów, ale stwierdziłem, że być może takie poszerzenie im gniazda będzie za duże i pszczoły będą miały problem z jego ogrzaniem.

W jednym z uli półnadstawkę dodałem już wcześniej, niestety akurat jak przyjechałem do pasieki aby to zrobić, zaczęło padać, więc  już nie chciałem przedłużać pracy przy pszczołach robieniem zdjęć. Przy dodawaniu półnadstawki do drugiej rodziny było już pogodnie :)

Jeszcze przed dodaniem nadstawek, rodziny pszczele zacząłem delikatnie podkarmiać syropem cukrowym. Pszczoły dostają po niecały litr syropu co parę dni. Okres pożytków powoli dobiega końca, dlatego aby pszczoły nie głodowały postanowiłem, że będę je karmił.

Oczywiście półnadstawkę wykonałem samodzielnie, dodatkowo samodzielnie wykonałem też ramki :) . Praca okazała się niezbyt trudna (choć zajęło to trochę czasu), ale dzięki temu zaoszczędziłem trochę pieniążków. Komplet ramek do czterech półnadstawek które zrobiłem kosztowałby prawie 60 zł.

Korpus wypełniony samodzielnie zrobionymi ramkami, dodatkowo odrutowana ramka bez węzy.

Półnadsawka z ramkami

Nadstawka już na korpusie :)

Ul z nadstawką

Pszczoły na ramce

Ramki z półnadstawki w rodzinie, której poszerzyłem gniazdo, wcześniej były odbudowane w połowie, na 3-4 ramkach w komórkach było już widać świeży nakrop (czyli nektar zebrany przez pszczoły + syrop, który zacząłem im podawać)

Ramka z nakropem

Ramka

A oto moja mała pasieka w całej okazałości :)

2014-07-23 15.03.02

Pasieka Pszczela Manufaktura

Pszczoły są już u mnie!

Witam, dzięki darczyńcom z PolakPotrafi.pl pszczoły są już u mnie na pasieczysku, jeszcze raz wszystkim DZIĘKUJĘ BARDZO!

Pszczoły, a właściwie odkłady pszczele (czyli małe, młode rodziny z młodymi matkami) kupiłem od fantastycznego człowieka. Krzysiek ma pasiekę pod Staszowem (województwo świętokrzyskie), a odkłady zamówiłem od niego przez dawną tablice.pl
i było warto.

Do pasieki Krzyśka mam z Radomia około 140 km, niestety w okolicach Radomia nie znalazłem nikogo, kto sprzedaje odkłady, więc musiałem wybrać się na wcale nie krótką wycieczkę. Po odkłady wyruszyłem po południu razem z żoną, aby na miejscu być koło 18. Taka pora nie jest przypadkowa, odkłady odbiera się późnym popołudniem lub wieczorem, aby wszystkie pszczoły, które wyleciały z uli zdążyły wrócić do nich z powrotem przed nocą.

Niestety sam odbiór odkładów nie został udokumentowany. Pszczoły były zdenerwowane pożądliły nas strasznie, ja dostałem 8 albo 9 razy. Odkłady, które zamówiłem miały być 5-ramkowe, okazało się że tylko jeden jest taki, 2 i 3 był na 6 ramkach, a kolejny na siedmiu (oczywiście nie narzekam, wręcz jestem bardzo zadowolony, że dostałem takie silne odkłady :) ), za te 4 odkłady zapłaciłem 720 zł. Pszczół było tak dużo, że ledwo mieściły się w skrzynkach do ich transportu. Zanim pszczoły przeszły do transportówek minęło sporo czasu i pracy, pszczoły zabraliśmy dopiero około godziny 24:00.

Po przywiezieniu odkładów na pasieczysko ustawiłem skrzynki w miejscu, gdzie miały stać ule i otworzyłem im wylotki tak, aby oblatały się w nowym terenie jeszcze
z transportówek. Krzysiek poradził mi, żeby pszczoły przełożyć do uli dopiero po południu po ich oblocie.

Po południu zabrałem się do przekładania odkładów do ich nowych domów. Ramki przekładałem w takiej samej kolejności w jakiej były w transportówkach. Do uli włożyłem od razu taką ilość ramek z węzą, aby był komplet (czyli 10 sztuk). Przed przywiezieniem odkładów maiłem kłopot z tym, ile ramek dać nowym rodzinom. Osoby, których się o to pytałem proponowali mi, abym albo dał 2 nowe ramki po jednej z każdej strony odkładu, albo właśnie od razu dał komplet ramek. Nowe rodziny nie były podkarmiane, zostałem zapewniony przez Krzyśka, że w odkładach jest dużo pszczoły lotnej i na pewno sobie poradzą same.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć + film nagrany po tym, jak przełożyłem odkłady do uli.

Ja z ramką pełną pszczół :)

Ja podczas przekładania odkładów

Transportówka z ramkami.

Transportówka

Ramki z pszczołami już w ulu.

Ramki już w ulu

Odkłady już w ulach, pszczoły latają zdenerwowane.

Ule

Przy pracy pomógł mi podkurzacz, czyli atrybut każdego pszczelarza :)

Podkurzacz

Na koniec krótki film, zapraszam do obejrzenia.

Jak złożyć ramkę pszczelą

Jednym z elementów poprzedzających przywiezienie pszczół na pasieczysko było przygotowanie ramek z węzą. Zamówiłem 4 5-ramkowe odkłady (oczywiście na ramkach wielkopolskich), moje korpusy przeznaczone są na 10 ramek (choć są też 12-ramkowe), czyli brakowało mi 20 ramek do tego, aby w każdym korpusie był komplet. 10 złożonych już ramek wraz z wtopioną w nie węzą dostałem od fundacji Cohabitat, więc do złożenia pozostało kolejne 10 (czyli góra pół godziny roboty).

Czym jest i do czego służy ramka pszczela? Ramka jest to drewniana (najczęściej sosnowa) obudowa plastra pszczelego. Górna beleczka ramki jest dłuższa od pozostałych, jej wystające tzw. wąsy służą do zawieszenia ramki na wręgach. W ramkach osadza się węzęczyli szablon z wytłoczonymi kształtami komórek plastra pszczelego, węza zrobiona jest z przetopionego wosku pszczelego.

Dzięki ramce i węzie w niej osadzonej pszczoły budują plaster w miejscu przez nas pożądanym i ma on regularny kształt. Ramki ułatwiają pracę z rodziną pszczelą, a także inne prace wykonywane w pasiece np. miodobranie. Ramki można kupić w sklepach pszczelarskich, są one sprzedawane rozłożone, posiadają one specjalne czopy, aby konstrukcja ramki była mocniejsza i otwory na drut, w który wtapia się węzę (drut przy okazji wzmacnia plaster po to, aby nie wyłamywał się on podczas wirowania miodu). Ramki mają rożne wymiary, w zależności do jakiego typu ula są przeznaczone, to samo dotyczy węzy, można ją kupić dociętą na wymiar do różnych rodzajów ramek.

Poniżej umieszczam film instruktażowy, jak w domowych warunkach złożyć ramkę pszczelą i wtopić w nią węzę. Film zrobiłem (z pomocą żony) na potrzeby mojego projektu na PolakPotrafi.pl :)

Mój ul (wielkopolski) – wersja 1.0

Witam, po ponad dwóch tygodniach ciężkiej pracy ule są gotowe. Budowa uli musiała przebiegać jak najszybciej, ponieważ czerwiec (oczywiście maj i lipiec też) to miesiąc,
w którym tworzy się w pasiekach odkłady na sprzedaż. Oczywiście musiałem się też spieszyć po to, aby odkłady, które kupię szybko „zadomowiły się” w moich ulach i zaczęły rozwijać się, bo do okresu, w którym rodziny pszczele trzeba będzie przygotować do zimy, nie jest wcale tak daleko.

Ule budowałem  razem z tatą, udało się nam wykonać 4 dennice, 4 pełne korpusy,
4 powałki i oczywiście 4 daszki.

Ul w wersji 1.0 w całej okazałości :)

Mój ul

Ule postanowiłem wykonywać samodzielnie ze względu na dość wysoką cenę tych sklepowych, za ul wielkopolski trzeba zapłacić od 230 do 400 złotych. Docelowo ul przeze mnie wykonany  (dennica + 2 korpusy + powałka + daszek) będzie kosztował około 120 zł. Oczywiście koszt budowy pierwszych 4 uli był wyższy, ale musiałem kupić kilka narzędzi,  otwornice, których koszt zawyży średnią, na szczęście były to zakupy jednorazowe
i narzędzia te będą służyć w przyszłości do budowy (mam nadzieję) kolejnych uli.

Ule, które wykonaliśmy są ulami typu wielkopolskiego, czyli ich wymiary pozwalają na to, aby w jednym korpusie zmieściło się 10 ramek wielkopolskich. Ule te są ulami wielokorpusowymi, czyli gniazdo składa się z kilku (2-3) takich samych korpusów (czasami stosuje się obniżone korpusy nadstawkowe) ustawionych jeden na drugim. Ule takie można bardzo łatwo powiększać dodając kolejną kondygnację.

W Polsce najbardziej popularnym typem ula wielokorpusowego jest właśnie ul wielkopolski. Wymiary korpusu wielkopolskiego to 27 cm wysokości, a wymiary wewnętrzne (szerokość korpusu) to 37,5 cm na 37,5 cm. Szerokość całkowita jest zmienna
i zależy od materiału, z jakiego budujemy ul. Wymiary ramki, która jest używana w takich korpusach to 26 cm wysokości i 36 cm szerokości, jest to tzw. ramka wielkopolska.

Moje ule wykonane są z drewna sosnowego o grubości 3 cm, ule nie są ocieplane. Dennica (czyli dno ula pełniące również rolę wylotka dla pszczół) jest osiatkowana, dno jest zrobione z siatki, której oczka są na tyle małe, aby pszczoły nie mogły przez nie przechodzić. Dennica z siatką zwana jest również dennicą higieniczną, ponieważ ułatwia utrzymanie pszczołom higieny w ulach, drobne zanieczyszczenia czy nawet pasożyt warroza przelatują przez siatkę, spadając na ziemię pod ulem. Innym ważnym powodem zastosowania przeze mnie takiej dennicy jest bardzo dobra wentylacja ula przez siatkę (również w zimę).Wilgoć jest jednym z najgorszych czynników negatywnie wpływających na rozwój pszczół, dodatkowo powoduje w rodzinie występowanie chorób.

Taka aluminiowa siatka o szerokości 416 mm (tak aby pasowała na wymiar do uli wielkopolskich) jest dostępna na allegro, kupuje się ją na metry bieżące.

Dennica posiada miejsce na zasuwkę, płyta OSB, która pełni u mnie w ulu rolę zasuwki, jest umieszczana pod siatką. Zasuwka ma na celu uszczelnienie ula w czasie wczesnowiosennego rozwoju rodziny pszczelej, okres ten zaczyna się od oblotu pszczół w pierwszym ciepłym dniu w roku (w dniu o temperaturze powyżej 10°C) i trwa do mniej więcej połowy maja, kiedy to temperatura zewnętrzna stabilizuje się (szczególnie w nocy)
i nie ma już takiego wpływu na ogrzewanie gniazda przez pszczoły.

Dennica ma wymiary: wysokość 8 cm, szerokość około 43,5 na 43,5 cm. Otwór wlotowy dla pszczół ma 2 cm wysokości i jest szeroki na 37,5 cm.

Dennica

Korpusy, które wybudowałem mają wewnątrz stałe wymiary uli wielkopolskich, czyli kwadrat 37,5 na 37,5 cm szerokości i 27 cm wysokości. Szerokość całkowita to około 43,5 na 43,5 cm. Piszę „około”, ponieważ deski, które zamówiłem nie zawsze miały dokładnie
3 cm szerokości.

Do budowy uli zamówiłem w tartaku deski o wymiarach: wysokość 27 cm, szerokość
90 cm i grubość 3 cm. Niestety nie wszystkie deski spełniały te założenia, zdarzały się takie, które nie miały 27 cm wysokość i deski, które odbiegały od 3 cm grubości (kilka może 10-12 sztuk na zamówionych około 60 desek). To doprowadziło mnie do wniosków, że po pierwsze następnym razem zamówię deski w innym tartaku, a po drugie wysokość zamawianych desek zmienię na 28 cm i sam będę docinał do 27 cm wysokości.

Ściany korpusów składają się z 4 pojedynczych desek skręconych ze sobą na śruby. Deski te mają wymiary: 2 deski 43,5 cm szerokości na 27 cm wysokości (grubość deski oczywiście około 3 cm) + 2 deski o wymiarach 37,5 cm szerokości na 27 cm wysokości, dodatkowo te dwie krótsze deski mają wycięcia na górnej krawędzi tzw. wręgi do zawieszenia ramek. Każdy korpus ma dokręcone drewniane rączki do łatwiejszego chwytania ich podczas przenoszenia. Korusy są dosyć ciężkie (wyraźna różnica np. w stosunku do korpusów styropianowych). Jak już wspominałem korpusy nie są ocieplane.

Wnętrza korpusów z założonymi ramkami.

Korusy z ramkami

Kolejnym elementem ula, który wykonaliśmy razem z tatą jest powałka. Powałka nie jest elementem wykorzystywanym przez wszystkich pszczelarzy w swoich pasiekach. Niektórzy pszczelarze wykorzystują do zabezpieczenia uli od góry np. folie lub wkładają małe beleczki pomiędzy ramki na ostatnim korpusie. Ja zdecydowałem się na powałkę ponieważ jest to element, który poprawia wentylację w ulu i ułatwia karmienie pszczół np. na zimę. Powałka ułatwia karmienie w ten sposób, że nie ingeruję bezpośrednio
w gniazdo pszczół, nie niepokoję ich, tylko podkarmiaczkę lub słoik kładę na specjalny pajączek w powałce, przez który syrop wpada do gniazda.

Moje powałki wykonane są z płyty OSB o grubości 8 mm, płyty takie można kupić
w marketach budowlanych, w których można je dociąć (za opłatą oczywiście) do wymiaru ułatwiającego ich transport (płyty OSB są dostępne w wymiarach około 1,2 metra na
3 metry). Ja poprosiłem, żeby pocięli mi je na takie deski o szerokości 43,5 cm (czyli pełna szerokość mojego korpusu razem z jego ścianami). Wymiary powałki to 43,5 cm na 43,5 cm, grubość na brzegach to 2,4 cm, powałki są na brzegach obite listewkami z OSB szerokimi na 3 cm. W powałkach zrobiłem otwornicą 4 otwory wentylacyjne
o średnicy 2 cm, które zabezpieczyłem siatką (tą samą co na dennicy), siatkę przytwierdziłem do płyty OSB takerem. Pośrodku powałki jest otwór wykonany otwornicą 89 mm na specjalny pajączek (do kupienia w sklepach pszczelarskich).

Powałka – pośrodku plastikowy pajączek.

Powałka

Zwieńczeniem ula jest daszek, ta część składa się u mnie z 2 elementów. Pierwszym jest mały korpusik wysoki na 12 cm, umożliwia on schowanie w środku ula nad powałką podkarmiaczki i przykrycie jej daszkiem właściwym. Korpus ten posiada 2 otwory wentylacyjne (zrobione otwornicą o średnicy 2 cm) zabezpieczone siatką. Korpusy te zostały zrobione z desek o niepoprawnych wymiarach lub takich, które popękały (drewno to materiał, przy którym i takie sytuacje mogą się zdarzyć) tak aby nic się nie zmarnowało.

Daszek właściwy to płyta OSB (8 mm grubości) o wymiarach około 52 cm na 52 cm. Płyta obita jest blachą ocynkowaną  (blachę można kupić u mnie w mieście w arkuszach 1,2 metra na 2 metry). Dodatkowo od spodu do płyty przewiercone są po 4 drewniane klocki tak, aby wchodziły do korpusu, ma to na celu zwiększenie wagi daszku i ma uniemożliwić strącenie daszku przez wiatr.

Mały korpusik, czyli część daszku ula.

Korpus - część daszku

Daszek właściwy od spodu.

Daszek od spodu

Elementy uli zostały oczyszczone papierem ściernym. Zewnętrzne części zostały pomalowane trzy razy impregnatem do drewna.

Podsumowując finansowo budowę uli to: 250 zł kosztowały mnie deski sosnowe (desek zostało jeszcze na kolejne 4 ule), około 70 zł kosztowała mnie siatka (3 metry bieżące na 6 dennic + koszty wysyłki), niecałe 200 zł na 2 arkusze blach (na 6 daszków), około 100 zł poszło na płyty OSB + docinanie ich w markecie, około 300 zł wydałem na narzędzia, które przydadzą się w przyszłości (najdroższe były otwornice), około 30 zł kosztowało 10 litrów impregnatu do drewna (została więcej niż połowa).

Ul na pasieczysku.

Mój ul na pasieczysku

Napisałem, że ul jest w wersji 1.0, ponieważ mam już pewne pomysły,  które chcę zastosować przy budowie kolejnych uli.

Ponieważ ostatnio wszystko dział się tak szybko, wpisy dodaję z pewnym opóźnieniem, zdradzę tylko, że w tej chwili w ulach są już pszczoły :) Ale o tym w następnych wpisach :)

A więc od początku :)

Jeżeli myślimy o tym, aby zająć się pszczelarstwem, musimy się do tego przygotować – to chyba oczywiste :) .

Pierwszym i (chyba) najważniejszym krokiem w momencie, w którym stwierdzimy, że chcemy posiadać pszczoły, jest zrobienie testu czy przypadkiem nie jesteśmy uczuleni na jad pszczeli. Jeżeli wcześniej byliśmy żądleni i oprócz typowych, acz bolesny objawów tego stanu nic nam więcej nie dolegało, możemy śmiało realizować swój pomysł.

Co do przygotowań do założenia własnej pasieki, w moim przypadku było to tak. Przez całą jesień i zimę czytałem książki, blogi, fora i artykuły o pszczelarstwie, oglądałem filmy na youtube oraz dodatkowo bylem kilka razy na wykładach organizowanych przez Radomski Związek Pszczelarzy.

Przygotowując się do pszczelarzenia przeczytałem (na razie) 4 książki o pszczelarstwie
i jednego e-booka (+ kalendarz pszczelarski na 2014 rok, w którym też były ciekawe artykuły). Wszystkie książki, które do tej przeczytałem, mogę Wam śmiało polecić.

Pierwszą książką, którą przeczytałem była „Współczesna gospodarka pasiecznaSławomira Trzybińskiego, książka składa się z dwóch tomów – „Organizacja pasieki” + „Rok w pasiece„. Pierwszy tom opisuje takie zagadnienia, jak: temat zakładania pasieki, wyposażenia pasieki, opisuje warunki prowadzenia pasieki, to jest np. pożytki występujące w Polsce itp. W drugim tomie autor dokładnie opisuje prace, jakie w pasiece powinien podejmować pszczelarz na przestrzeni całego roku. „Współczesna gospodarka pasieczna” jest to dobra książka, która opisuje nowoczesne metody pracy z pszczołami. Moim zdaniem, jej wadą jest to, że ktoś, kto zaczyna dopiero swoją przygodę z pszczołami, może nie do końca rozumieć, o czym pisze autor.  Jeżeli ktoś nie miał do tej pory rozeznania w tym, jak wygląda sprzęt pszczelarski, jak wygląda ul czy ramka pszczela
z czerwiem i pierzgą, może mieć problem z całkowitym zrozumieniem tekstu.

Koleją książką którą kupiłem była  napisana w Niemczech przez Georga Petrauscha „Moja własna pasieka„. Jest to krótka pozycja (moim zdaniem bardzo dobra książka) opisująca głównie miejską hodowle pszczół. Bardzo, ale to bardzo dużym plusem tej książki są bardzo dobre kolorowe zdjęcia z dokładnym opisem tego, co na nich widnieje. Jeżeli ktoś nie widział wcześniej wspomnianego już plastra pszczelego, to w tej książce znajdzie jego zdjęcie z dokładnym opisem gdzie znajduję się czerw, gdzie pierzga i pokarm. Książka ta jest bardzo fajną pozycją dla początkujących pszczelarzy i naprawdę bardzo ją polecam.

Kolejna książka, z jaką miałem do czynienia to wydana jeszcze w lata 80-tych pozycja
o tytule „Jak zakładać i prowadzić pasiekę” autorstwa Jerzego Makowicza. Książka ta miała być moją pierwszą książką o pszczelarstwie, polecana ją na którymś z forów, jako idealną lekturę dla początkujących  pszczelarzy, ponieważ np. takie tytuły jak „Gospodarka pasieczna” Wandy Ostrowskiej mogą być dla nich zbyt trudne w odbiorze. Niestety książka ta jest trudno dostępna i udało mi się ją kupić dopiero na wiosnę tego roku na dawnej tablicy.pl :)

Przeczytałem również krótką książeczkę pt. „Porady Pasieczne” napisaną przez Krzysztofa Furso. Opisuje ona krótko jakie prace pasieczne podejmuje się przy pszczołach w ciągu roku.

W internecie znaleźć można również „Podręcznik dla pszczelarzy„,  jest to e-book w wersji pdf (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę tytuł i na pewno znajdzie się strona, z której książkę tą można ściągnąć).

Z blogów mogę polecić blog Tomka Miodka, którego dużym plusem jest duże i aktywne forum dla pszczelarzy. Człowiek ten publikuje również filmy na youtube. Inni autorzy filmów, które warto obejrzeć to Ole Miodek i Tomasz Miodeusz.

Co do wykładów, organizowanych przez Radomski Związek Pszczelarzy,  na których byłem, to były na nich poruszane takie tematy jak: walka z warrozą, wiosenny rozwój rodzin pszczelich, czy wychów matek pszczelich. Z tego, co zdążyłem się zorientować, takie wykłady  są organizowane również przez inne regionalne związki pszczelarzy i myślę, że naprawdę warto na nie uczęszczać. Do związku pszczelarzy jeszcze się nie zapisałem, ale byłem już w jego siedzibie w Radomiu pytać o szczegóły. Myślę, że w niedługim czasie złożę deklarację uczestnictwa w Związku i na pewno opiszę to szczegółowo na tej stronie.

Moim zdaniem, najważniejsze jest jednak zobaczenie pszczółek na żywo w pasiece
u pszczelarza. Ja miałem tę możliwość, zostałem zaproszony do pasieki,  gdzie mogłem przyjrzeć się wszystkiemu z bliska i popracować trochę przy pszczołach. Planując hodowlę pszczół zdecydowałem, że będę je trzymał w ulach typu wielkopolskiego i bardzo fajnie się złożyło, bo pszczelarz, u którego byłem, gospodarował również na takich ulach.

I właśnie mniej więcej z tych źródeł które opisałem powyżej zdobywałem wiedzę o tym jak przygotować się do hodowli pszczół. Mam nadzieje że wiedza którą już posiadam oraz praktyka którą będę za chwilę rozwijał pozwoli mi sprawnie prowadzić moją pszczelą manufakturę :)

P.S.

Właśnie jestem w trakcie budowy uli dla pszczółek. W budowie pomaga mi tata. Jak już ule będą gotowe to na pewno napiszę co i jak :)